Waldemar Mirosław Dąbrowski  

Malarz obrazów
Grafik komputerowy 

...olejny obraz z autorem...

 



           
  Stając przed obrazami Waldemara Dąbrowskiego, jednocześnie staje się
przed trudnym zadaniem odczytania ich
sensu.
Oczywiście można skoncentrować się na stronie plastycznej, na tym poprzestając,
ale chyba było by to spłycenie, a więc i zubożenie, artystycznego założenia.

Autor nie podaje żadnych tytułów, jedynie określa rodzaj malarstwa (olej) i format płócien.
Sugeruje może przez to znikomość nazywania a przede wszystkim daje
całkowitą swobodę interpretacji.
Wprawdzie ograniczoną w pewnym stopniu przez uchwyconą wizję,
ale ograniczoną w niewielkim stopniu.
To, co bowiem widzimy, jest tak odrealnionym obrazem świata, że właściwie
od świadomości i wiedzy oglądającego zależy jego interpretacja, odnajdywanie znaczeń.
Trochę jak w przypadku konstrukcji "
Gry w klasy" Cortazara -
w umyśle odbiorcy z danych elementów powstaje nowa całość.
Ile
umysłów, tyle sensów.

Rozbielone barwy, stonowana kolorystyka zmuszają do skoncentrowania się
na samym założeniu, skłaniają ku kontemplacji.
W pierwszej chwili obrazy sprawiają wrażenie całkowicie abstrakcyjnych,
jednak po przyjrzeniu się odnajdujemy elementy świata realnego,
a to
rybią głowę czy muszlę, to nagi pokręcony obumarły pień,
to znów przetworzone elementy miejskiego pejzażu.
Nie do końca stworzone, wyłaniają się z pozornego chaosu nieregularnych brył
lub płaszczyzn zawieszonych w przestrzeni.
Nie jest to jednak dychotomiczne przeciwstawienie bytu - niebytowi.
One wzajemnie się przenikają, płynnie przechodzą jeden w drugi,
tylko niekiedy wyraźnie oddzielając jeden od drugiego.

Na jednym z płócien w miarę rzeczywiste elementy brył
wyrastają z wiru jakby chmur i wody,
jednocześnie tworząc go i znikając w górze,
w odległej perspektywie mgławicowego nieistnienia.
Prześwietlona mgła płynie stamtąd pod fantasmagorycznym łukiem,
stanowiącym centrum obrazu, stając się lodową taflą a później bryłą.
Obserwatorem jest człowiek, który samotnie stoi obok monstrualnego martwego drzewa.
Nawet ono jest jednak małe w porównaniu z unoszącą się w przestrzeni bramą
płynnie przechodzącą w widmowe miasto.
W korzeniach martwego drzewa znajduje się źródło intensywnego światła.
Przeciwwagą dla biało-żółtego punktu w dole jest ciemnoczerwone wnętrze
niby namiotu w górze oraz zwisająca z niego kula o również czerwonych połyskach.
Właściwie namiot może nie jest namiotem,
może to płat skóry unoszony przez gałęzie (?) i odsłaniający wnętrze rany?
Słupogałęzie są przedłużeniem konaru drzewa,
tkwią w skalnej płaszczyźnie i wznosząc się w górę, przebijają taflę lodu.
W ten sposób łączą realne z nierealnym.

Kula wisząca pomiędzy obu światami to jakby odległe echo
"
Matki Boskiej z Dzieciątkiem,..." Piero della Francesca.
Tam jajo stanowiło symbol początku życia, tu może jest podobnie.
Kształt i kolor mogą symbolizować początek albo życie w ogóle.
Wówczas wymyślone byty byłyby bardziej realne (może ważniejsze?) od tych istniejących.
Nieustaloność mgławicy, z której wyłania się łuk bramy, podkreśla ruch.
Białe kłębowisko nicości i zieleń wodnej otchłani wirują, kołyszą się,
stopniowo przechodząc w ustaloną, już stworzoną ziemię i skałę a także mniej stabilny,
ale jednak stały, nierealny świat wielkiego łuku.

To, co rzeczywiste jednocześnie jest bardzo masywne w porównaniu
z unoszącym się w przestrzeni fantastycznym światem.
Efekt ten dodatkowo został spotęgowany przez kontrast kolorów.
Odnajdujemy zresztą jeszcze inne przeciwstawienia, np. jednolitych kolorystycznie,
zgeometryzowanych płaszczyzn - płaszczyznom o licznych szczegółach i cieniowaniach.
Zasadniczym zagadnieniem wydaje się tu być proces tworzenia,
surrealistyczne obrazy bowiem wyłaniają się z wielkiego wiru
mgławicowych kłębów i wody - prapoczątków naszego świata
oraz życia w sensie dosłownym,
tu będących może w przenośni źródłem twórczości.

Znaczącą rolę odgrywa w tym fantazja.
To tworzenie/twórczość i wyobraźnia są istotne i ważne,
a nie to, co konkretne, stabilne, rzeczywiste.
Za taką interpretacją przemawia koncepcja całości oparta na zasadzie kontrastów
(ciemny-jasny, stabilny-niestabilny, ciężkość- lekkość, ruch - bezruch).
Nie jest to jednak wizja tworzenia oparta na zasadzie dychotomii.
Wprawdzie oba światy są wyraźnie oddzielone,
ale też wzajemnie się przenikają, zdradzając wzajemne powiązania.
   Obraz olejny na płótnie 100x80
 Obraz olejny na płótnie 81x100 cm
 Obraz olejny na płótnie 81x100 cm
   
     
           
 

Komentarzem - obrazy malowane na kartonach - opatrzyła  Joanna Korsan, polonistka, księgarz.

   
       
 
 1   2   3   4 
                       
   
                    GO GÓRY