z_podziemia

   


 Waldemar Mirosław Dąbrowski  

Malarz obrazów
Painter of pictures.
Grafik komputerowy
Computer graphic.

 

a
b
o
u
t

m
y
s
e
l
f
 
c






 
c






 
   
Who am I?

| oil paintings | oil on cardboard |graphics | web design | contacts |

::Obrazy olejne / Oil on Canvas

 |Powrót / back| |::Komentarz J.K | ::Komentarz J.K|::Komentarz K.D.|contacts | Index |

::Obrazy na kartonach / Oil on Cardboard

Z podziemia WYOBRAŹNIA  WYZWOLONA  

::Grafiki / Graphics


Jeżeli od obrazów
Witkacego odejmiemy brzydotę i niezgrabność sztucznie wywołanych wizji, natomiast jeżeli surrealistycznym realiom dodamy delikatność najpiękniej­szych rysunków Wyspiańskiego, wów­czas możemy sobie wyobrazić jak wy­gląda świat plastyki Waldemara Dąb­rowskiego. Wyobraźnia wyzwolona od wszelkich turpistycznych transformacji tak dziś często spotykanych choćby u Dudy-Gracza czy Beksińskiego. Nie na­trafimy tu na nic współczesnego malar­stwa
Neue Wilde, prymitywnego w swoim wyobrażeniu o makabrze jutra, ani słowa także o estetycznym dążeniu do komfortu świata Pewexów pop-artowej Grupy Luxus. Napotkamy nato­miast świat wyobraźni rozpostarty przestrzenią kosmosu, rządzący się własnymi prawami grawitacji, kolorystyką i wrażliwością na piękno tkwiące w na­szych marzeniach, snach, a o to dziś bar­dzo trudno w sztuce.

W chwili, gdy gros plastyków krzy­czy o swojej „nieumiejętności” pokry­wając płótno koszmarnymi płodami swojej chorej wyobraźni, gdy kolor zdaje się uciekać przed widzami w szarość twarzy malarza, Dąbrowski roz­tacza przestrzenie kolorystyczne i bez mała hiperrealistycznie dopracowane detale. Malarstwo Dąbrowskiego wy­rasta z tego samego pnia kultury, co muzyka elektroniczna, poezja kreacyj­na, stara się uchwycić to, co może do­strzec jedynie jednostka wrażliwa - twórca, aby przekazać widzom w „chwili magicznej”, w chwili, która łą­czy wszechświat immanentnie jak rów­nież transcendentnie od poszczególnych atomów do roju galaktyk.

W czasie marnym dla sztuki wolnej od kanonu, w czasie, gdy artysta bez dyplomu pozostaje na zawsze jedynie amatorem, zewsząd zaś słyszymy głosy o konieczności zaangażowania się w rze­czywistość, Dąbrowskiemu udało się uchwycić Piękno - słowo tak dziś zdewaluowane, nie posiadające żadnej ści­słej dekonotacji. Czasy antyku dawno już minęły i pojęcie takie jak estetyka, piękno, sztuka utraciły jakiekolwiek znaczenie pozytywne.

Entuzjazm tego artykułu wynika z faktu, iż tak trudno dziś natrafić na twórczość oryginalną i pozostawiającą pozytywne wrażenie artystyczne, a jednocześnie poprzez estetykę i formę od­biegające od ogólnie przyjętych nurtów.  Entuzjazm mój jest  tym większy, gdy wspomnę jak przed pierwszym spot­kaniem z twórczością Dąbrowskiego są­dzone mi było przemierzyć sale PWSSP w poszukiwaniu kogoś, kto potrafiłby namalować coś więcej niż zielonego ma­nekina z czerwonymi guzikami czy nadgryzioną przez szczury lalkę. Nie­stety, wyczynu tego nie udało mi się osiągnąć. Tym większy efekt wywarły na mnie obrazy wiszące na zapleczu BWA, gdzie jako monterzyści wystaw artystycznych pracowali Waldemar Dąbrowski i Dariusz Szmajda. Tworzyli oni do 1988 r. nieformalną grupę plastyczną. Koniec grupie przy­niósł wyjazd Dariusza Szmajdy poza granice kraju. Być może usłyszymy o nim za parę lat, gdy powróci w sławie. Zachód znacznie częściej poznaje talent Polaka niż jego własna Ojczyzna.

Wspólne także były trzy poprzednie prezentacje prac w 1987 r. w „Pałacy­ku”, (Pałacyk - legendarny, wrocławski klub studencki}, FOTO-MEDIUM-ART i w Kościółku  Modrzewiowym w Parku Szczytnickim. Należy tu nadmienić, iż wysta­wom w „Pałacyku” i FOTO-MEDIUM-ART towarzyszyły działania poetyckie grupy SANS-GENE [grupę poetycka tworzyli m.in. Beata Pawłowicz i Krzysztof Świerkosz]i muzyczne kapeli TEATRZYK MD oraz ASH. Nie jest więc twórczość Dąbrowskiego i Szmajdy wyalienowana, wyrasta z tego sa­mego buntu przeciw zastanym kano­nom i formom myślenia fabularnego, co większość wrocławskich „podziemnych” formacji.

Dla wyjaśnienia związku twórczości, warsztatowo w pełni profesjonalnej, Waldka i Darka z wrocławskimi for­macjami należy stwierdzić, że nie koń­czyli oni żadnej ze szkół artystycznych. Dzięki czemu udało im się uchronić przed zmanierowaniem tak formalnym jak i osobowościowym, które w więk­szości przypadków charakteryzuje mło­dych ludzi z dyplomami PWSSP (obecnie ASP).
 

-  Osobowości twórcze - mówi Wal­dek - muszą kształtować się w samot­ności. Muszą nauczyć się określić swoje możliwości i talent. Sztuka jest dzie­dziną dziewiczą, szkoła artystycznie na­rusza jej czystość w zamian oferując jedynie technikę, którą i tak można zdobyć przez długotrwałą pracę.

Nie bez przyczyny pisząc o twórczo­ści Dąbrowskiego wspomnieliśmy Witkacego. Artysta ceni bardzo wysoko tak osobowość jak i myśl filozoficzną tego twórcy.
-  W twórczości Witkacego jest wszy­stko - mówi Dąbrowski - od szpilki do włosów po bujanego konia, jak na bazarze.
Odnosi się z lekceważeniem do na­śladowców mistrza, których może reprezentować
Bakuła.

-  Witkacego nie można kopiować, niektórzy jednak próbują - pijąc wie­le wódki, na tym jednak kończą się ich możliwości.

Nie podejmując dialogu ze światem, wyrzekając sie narracyjności, w za­mian oferując przeżycie metafizyczne, twórczość Dąbrowskiego znajduje się na pograniczu Czystej Formy. Autor prac, które możemy obejrzeć obecnie w sali wystawowej INDEXU, nie czuje się jed­nak w żadnym stopniu spadkobiercą myśli powstałej przed półwieczem.

- Na przyznanie się do przynależenia do jakiegokolwiek nurtu, szczególnie tak dziś modnego, jest jeszcze zbyt wcześnie. W sztuce zbyt często teoria przerasta efekt artystyczny, a przy kiepskim obrazie wisi cała lista wiel­kich inspiratorów.

Mistrzami malarstwa są dla Dąbrow­skiego Leonardo da Vinci oraz Vincent van Gogh. Można autorowi prac pod wspólnym tytułem „Bogowie nie pła­czą” wierzyć, bowiem potrafi oddać na płótnie psychologię, już nie jednostki jak u Leonarda, ale wręcz całego toposu.

O swojej niekonwencjonalnej estety­ce mówi Dąbrowski enigmatycznie:
-  Płótno oddaje to, co dzieje się ak­tualnie w tym miejscu, w którym je­stem a ponieważ nie mogę być w dwóch miejscach naraz, obrazy posiadają este­tykę jednego [tego a nie innego] miejsca.

Na zakończenie zapraszam jeszcze raz do obejrzenia prac Dąbrowskiego zgro­madzonych w sali wystawowej INDEXU wszystkich, którym znudziły się dzie­cięce gryzmoły i horrory wszystkich chętnych do obcowania z wielką sztuką. Należy podkreślić, że ta odrębna i jak­że bogata twórczość wyrasta z tradycji kontestacji kultury, przeszła jednak z fazy pierwszego buntu od bezładnego ne­gowania do form wyższych - kontem­placyjnych, posiadających dopracowaną formę i dążących do pozytywnych - budujących wartości. W pełni poświęcona człowiekowi jako jednostce wrażli­wej i czułej na piękno fantazji. Odrzu­cająca wszelkie przejawy życia spo­łecznego, widząca jako cel nadrzędny wypełnienie roli, jaką niegdyś pełniła wielka sztuka, dostarczanie przeżyć estetycznych, nie wdaje się zaś w to wszystko co przemija i jedynie umniej­sza nas jako jednostki przynależne do gatunku, który nie tylko je i wydala, ale także czuje i poszukuje piękna.

 

KRET
(Iglica, dolnośląski dwutygodnik młodych, Nr18 (46) 30 września 1988)

 

 

 



































 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 
 
 
 

 GO GÓRY - TO TOP